16 paź 2026

Podkład Max Factor Fecedinity Lasting Blur N105 – krycie, matowe wykończenie i dopasowanie do cery.

Witam,


Podkład to stały element mojego codziennego makijażu, dlatego bardzo ucieszyłam się, gdy zobaczyłam go w boxie od Pure Beauty. Lubię poznawać takie nowe podkłady i oceniać, jak sprawdzą się w moim makijażu, a podkład jest jednym z tych produktów, na których szczególnie mi zależy. Dawno nie miałam też okazji używać kosmetyków marki Max Factor, dlatego tym bardziej cieszę się, że będę mogła poznać podkład do twarzy wygładzający Max Factor Fecedinity Lasting Blur. Mój odcień to N105. Zaprasza na moją opinię.


Lekki podkład o stopniowalnym kryciu, który idealnie wtapia się w skórę, optycznie wygładza pory i niedoskonałości oraz wyrównuje koloryt. Pozostawia naturalne, miękko-matowe wykończenie bez efektu maski i zapewnia komfort przez cały dzień.


Podkład Max Factor ma bardzo przyjemne, płaskie opakowanie, dzięki czemu bez problemu mieści się nawet w małej kosmetyczce i można go wygodnie zabrać ze sobą. Pojemność 35 ml uważam za odpowiednią do codziennego stosowania. Odcień N105, który miałam okazję poznać, okazał się dobrze dopasowany kolorystycznie do mojej cery. Podkład delikatnie matowi skórę, ale nie daje efektu mocnego, całkowicie matowego wykończenia przez cały dzień. Mimo to bardzo podoba mi się, jak prezentuje się na mojej twarzy i jak naturalnie wygląda na skórze. Dużym plusem jest dla mnie również ładne krycie, które pozwala wyrównać koloryt cery i sprawić, że makijaż wygląda estetycznie. Lubię, kiedy podkład dobrze prezentuje się na skórze, a jednocześnie nie daje przesadnie ciężkiego efektu. Myślę, że to ciekawy produkt do codziennego makijażu i cieszę się, że miałam okazję go wypróbować.

Wpis przy współpracy reklamowej z marką Max Factor i Pure Beauty.
#współpracareklamowa


A Wy kochani znacie już podkłady Max Factor i miałyście okazję ich używać? A jakie jest Wasze doświadczenie z tym podkładem?



pozdrawiam,
Donna

15 paź 2026

Hérmonic - nowość w Rossmannie i mój jesienny rytuał piękna.

Witam,


Tej jesieni mój domowy rytuał piękna nabiera wyjątkowego charakteru dzięki nowościom Hérmonic, dostępnej wyłącznie w drogeriach Rossmann. Lubię taki chwile, kiedy mogę odetchnąć po intensywnym dniu i poświęcić trochę czasu tylko sobie. Przytulna atmosfera, ulubione kosmetyki i kilka drobnych przyjemności potrafią zamienić zwyczajny wieczór w mały, domowy rytuał relaksu, bo przecież dbanie o siebie to nie tylko pielęgnacja, ale również sposób, w jaki celebrujemy codzienność.


Na początek zakładam eleganckie kimono spersonalizowane moimi inicjałami. Niby drobiazg, a sprawił mi ogromną radość! Doceniam takie detale, które nadają zwykłym chwilom bardziej osobisty charakter i sprawiają, że mogę poczuć się naprawdę wyjątkowo. To właśnie one budują nastrój, dodają odrobiny luksusu i przypominają, że nie potrzeba wielkich okazji, aby zrobić dla siebie coś miłego.


Dla mnie Hérmonic to coś więcej niż pielęgnacja anti-aging. To piękna afirmacja kobiecej dojrzałości i przypomnienie, że warto poświęcać sobie czas, uwagę i czułość. Wierzę, że dojrzałość nie odbiera nam piękna nadaje mu własny charakter, głębię i wyjątkowość. Z biegiem lat skóra zmienia swoje potrzeby, dlatego zamiast walczyć z upływem czasu, wolę otaczać ją troskliwą, świadomą pielęgnacją, która wspiera jej nawilżenie, regenerację i naturalny blask.

Moje 4 kroki pielęgnacyjne:

Purify & Glow Osmo Gel Cleanser - zaczynam od delikatnego oczyszczenia skóry. Żelowo-olejkowa formuła pomaga usunąć makijaż i zanieczyszczenia, pozostawiając cerę odświeżoną, ukojoną i pełną naturalnego blasku. To mój pierwszy krok do poczucia czystości i komfortu.
Youth Restoring Radiance Capsules - następnie sięgam po kapsułki z retinolem 0,15%, witaminą E i fitosterolami z oleju sojowego. To etap, który wpisuje się w moją potrzebę świadomej pielęgnacji, ukierunkowanej na wygładzenie struktury skóry, wyrównanie jej kolorytu i przywrócenie promiennego wyglądu.
Fill & Repair Night Cream - wieczór to dla mnie idealny moment na odrobinę dodatkowej troski. Skoncentrowany krem na noc ma wspierać regenerację i jędrność skóry, wygładzać jej powierzchnię oraz pomagać zachować bardziej wypoczęty wygląd.
Neck & Décolleté Remodeling Treatment - nie zapominam również o szyi i dekolcie, bo dla mnie pielęgnacja nie kończy się na twarzy. To właśnie te delikatne obszary zasługują na równie dużo uwagi. Kuracja wspiera jędrność skóry, pomaga poprawić jej wygląd i podkreślić harmonijny kontur szyi.

Wpis przy współpracy reklamowej z marką Hérmonic i Pure Beauty.
#współpracareklamowa



A może tej jesieni też znajdziecie chwilę dla siebie i poznacie nowość Hérmonic? Koniecznie zajrzyjcie dodrogerii Rossmann i przekonajcie się, jak może wyglądać taki jesienny rytuał piękna. Czasem to właśnie te małe przyjemności sprawiają, że zwykły dzień staje się odrobinę piękniejszy.


pozdrawiam,
Donna

14 paź 2026

Sesderma Mattifying Serum - serum matujące do cery tłustej, działanie i moje pierwsze wrażenia.

Witam,


Jestem posiadaczką cery tłustej, dlatego doskonale wiem, jak wymagająca potrafi być w codziennej pielęgnacji. Nadmierne wydzielanie sebum, nieestetyczne błyszczenie i trudności z utrzymaniem świeżego wyglądu skóry przez cały dzień sprawiają, że kosmetyki o działaniu matującym są dla mnie szczególnie ważne. Lubię, kiedy moja cera wygląda na zadbaną, a jej wykończenie pozostaje bardziej matowe i komfortowe.

Z zainteresowaniem sięgnęłam po Sesderma Sesbalance Mattifying serum matujące z retinolem, które ma regulować wydzielanie sebum. Produkt należy do linii matującej i regulującej, przeznaczonej do pielęgnacji skóry tłustej i mieszanej. To kosmetyk, który od razu wzbudził moją ciekawość, szczególnie ze względu na jego przeznaczenie.

Serum znalazłam w najnowszym boxie Pure Beauty COZY DAYS, dlatego postanowiłam przyjrzeć mu się bliżej i sprawdzić, jakie zrobi na mnie pierwsze wrażenie. Czy okaże się pomocne w pielęgnacji mojej wymagającej cery?

Zapraszam na moje pierwsze wrażenia!


Opis:
Silnie matujące serum odpowiednie do pielęgnacji skóry mieszanej i tłustej. Idealnie sprawdzi się dla osób zmagających się z łojotokiem oraz trądzikiem pospolitym. W składzie produktu zastosowany został Polymethyl methacrylate. Składnik ten zapewnia natychmiastowy efekt zmatowienia. Dodatek kwasu salicylowego działa przeciwtrądzikowo, normalizuje pracę gruczołów łojowych oraz wykazuje właściwości keratolityczne.

Niacynamid zapewnia w serum działanie łagodzące, a ekstrakt z zielonej herbaty, dzięki swoim antybakteryjnym właściwościom, skutecznie niweluje zmiany trądzikowe. Formułę wieńczy retinol, który zmniejsza ilość wydzielanego sebum, a także wykazuje działanie przeciwzmarszczkowe.

Sesbalance Mattifying Serum niweluje zmiany trądzikowe oraz łojotok, pozostawiając skórę wygładzoną i matową.

Składniki aktywne:

Polymethyl methacrylate, kwas salicylowy, retinol, niacynamid, ekstrakt z zielonej herbaty.

Skład INCI:
Aqua, Niacinamide, Glycerin, Propanediol, Propylene Glycol, Mandelic Acid, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Polymethyl Methacrylate, Epigallocatechin Gallate, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Aesculus Hippocastanum Bark Extract, Alcohol, Ammonium Glycyrrhizate, BHA, BHT, Biotin, Butylene Glycol, Caffeine, Camellia Sinensis Leaf Extract, Chamomilla Recutita Extract, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Faex Extract, Panthenol, Parfum, Phenoxyethanol, Phosphatidylcholine, Poloxamer 235, Poloxamer 338, Polysorbate 20, Potassium Sorbate, Retinol, Salicylic Acid, Sodium Cholate, Sodium Hyaluronate, Sodium, Hydroxide, Tocophersolan, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Zinc Gluconate.


Serum Sesbalance Mattifying Serum ma pojemność 30 ml i znajduje się w estetycznej, białej buteleczce z wygodną pipetą, która ułatwia dozowanie odpowiedniej ilości kosmetyku. Już samo opakowanie przypadło mi do gustu jest minimalistyczne i praktyczne. Konsystencja serum jest lekka, żelowa, o delikatnie żółtawym zabarwieniu. Po aplikacji pozostawia na skórze subtelną warstwę, która jednak dobrze się wchłania. Nie zauważyłam nieprzyjemnej lepkości ani tłustego filmu, co przy mojej cerze ma duże znaczenie. Sam zapach jest subtelny, świeży, kojarzący mi się z czystością. Do pokrycia twarzy wystarczy mi zaledwie kilka kropli, dlatego myślę, że kosmetyk mógłby być wydajny i posłużyć mi przez dłuższy czas. Niestety, jest też pewien minus, na który zwróciłam uwagę. Na opakowaniu zauważyłam datę ważności przypadającą na listopad, co oznacza, że od momentu otrzymania produktu mam niecałe trzy tygodnie na jego zużycie. Trochę szkoda, ale może się uda. :)

A jak serum sprawdziło się przy pierwszym użyciu? Moje pierwsze wrażenia są całkiem pozytywne! Kosmetyk delikatnie zmatowił skórę, a nadmiar sebum był mniej widoczny. Doceniam również to, że serum dobrze współpracowało z makijażem i nie powodowało u mnie dyskomfortu. Przy tłustej cerze takie właściwości są dla mnie dużym plusem, ponieważ zależy mi na świeższym wyglądzie skóry i ograniczeniu nadmiernego błyszczenia. Na ten moment jestem zadowolona z pierwszego użycia. Oczywiście to dopiero początek i trudno jeszcze ocenić długofalowe efekty, ale serum wzbudziło moje zainteresowanie. Szkoda jedynie tej krótkiej daty ważności, bo chętnie dałabym mu więcej czasu, aby sprawdzić, jak poradzi sobie w mojej codziennej pielęgnacji.

Wpis przy współpracy reklamowej z Sesderma i Pure Beauty.
#współpracareklamowa


A Wy kochani też macie cerę tłustą i zmagacie się z nadmiernym błyszczeniem skóry? Znacie już serum matujące Sesderma Mattifying Serum? Dajcie znać, czy miałyście okazję je wypróbować i jak sprawdziło się u Was.


pozdrawiam,
Donna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...